Dziś tylko mała wzmianka na temat przedsprzedaży płyty zespołu Dead Sons. Polecam wszystkim zakup. Zapowiada się na bardzo dużą dawkę bardzo dobrej muzyki.
http://deadsonsmusic.bandcamp.com/album/the-hollers-the-hymns-cd-only
_Good Album_
Wyłącznie najlepsze brzmienie...
sobota, 2 lutego 2013
czwartek, 24 stycznia 2013
We Are Wolves - As The Moon Sets
Dawno ale to bardzo dawno nie byłem muzycznie zaspokojony. Widać to również na podstawie ilości tekstu, który ostatnio powstał (dla ułatwienia dodam, że nie napisałem ani jednego postu). Jednak dwa dni temu... dwa dni temu zobaczyłem, że We Are Wolves nagrali nową płytę, która nosi tytuł La Mort Pop Club. Ten Kanadyjski zespół jest jednym z moich ulubionych. Długo czekałem na jakiekolwiek wiadomości od nich. Tak długi czas oczekiwania był spowodowany zmianą perkusisty. Zmianę członka zespołu słychać bardzo wyraźnie. Nowa krew spowodowała wybuch potężnej energii. Jak potężnej? Przekonajcie się sami. Oto po długim czasie podrzucam nową piosenkę:
piątek, 4 maja 2012
The D.O.T. - And A Hero
Na piątkowe rozluźnienie przed weekendem polecam nową piosenkę The D.O.T.
Nie oczekujcie tutaj rockowych rytmów. Połączenie Mikea Skinnera oraz Roba Harveya nie czerpie z The Music w niczym poza wokalem. Miłego weekendu.
(Nie posiadam praw autorskich do tego pliku. W celu kontaktu z producentem należy skierować się na stronę the-dot.net)
Gdyby nie fakt, że to nie jest płyta, to ocena byłaby przyzwoita.
czwartek, 3 maja 2012
On-The-Go - On-The-Go (2009)
W poprzednim poście byliśmy na południu od Polski. Dzisiaj wybieramy się na wschód. Jeżeli ktoś sądził, że Rosjanie nie potrafią nagrać niczego poza głupią klubową muzyką, to dzisiaj będzie musiał zmienić swoje poglądy. On-The-Go jest zespołem, który mocno wybija się poza wschodnie standardy.
Tworzona przez piątkę przyjaciół muzyka jest melodyjna, przyjemna dla ucha, czasami spokojna a czasami porywająca. Można sobie wyobrazić jak łatwo przychodziło im porywanie ludzi na parkiecie do wspólnego skakania i kołysania się. Jedyną zastanawiającą rzeczą jest brak dużego sukcesu, który powinni byli odnieść.
W porównaniu z zespołem Aneke, na którym miałem brak przyjemności być ostatnio, On-The-Go bardzo dobrze zgrali linię melodyjną piosenek z linią wokalu. Każdy utwór tworzy piękną całość a wszystkie wzięte razem tworzą bardzo zgraną kompozycję. Żaden z instrumentów nie występuje przed linię, tak samo wokal, przez co wszystkie dźwięki są dobrze słyszalne i rozpoznawalne bez konieczności wytężania ucha. Mówiąc krótko, tej płyty słucha się wspaniale.
Z piosenek zawartych na płycie mogę szczególnie polecić:
- Pull Me In
- Better Act Now
- The Shot (nie znalazłem nigdzie w sieci)
Ocena płyty:
Brzmienie: 8/10
Orginalność: 6/10
Wokal: 7/10
Wokal: 7/10
Ocena końcowa 7/10
piątek, 27 kwietnia 2012
Mental Architects - Celebrations
Długo czekałem na nowy materiał od Mental Architects. Postanowiłem jednak, że recenzja nie pojawi się tutaj w dniu premiery. Przesłuchałem płytę kilka razy, odczekałem stosowny czas, ponownie się w nią wsłuchałem. Dzięki temu mogę podejść bardziej obiektywnie do oceny.
Wszystkie utwory są prawie całkowicie instrumentalne, co bardzo mi się spodobało. W rocku matematycznym wokal bardzo często psuje doznania. Samo wykonanie, pod względem technicznym, jest bardzo dobre. Ciężko przyczepić się do jakiejkolwiek piosenki. Każdy fragment zagrany jest bardzo starannie i sprawie wrażenie dobrze przemyślanego. Pokazuje to spory postęp zespołu, który dokonał się od czasu ich EPki Patience, Communication, Understanding, Go!
Każdy jest w stanie znaleźć na tym krążku coś dla siebie. Z mojej perspektywy najlepszą piosenką jest Once Again We Meet At Last. Słuchanie jej sprawia bardzo dużo przyjemności. Zagrana jest dość spokojnie, w tle pojawia się delikatny chórek, który pozwala odczuć wzniosły ton. Każdy z muzyków MA zagrał bardzo dobrą partię w tej piosence.
Oficjalnie utworem promującym płytę jest Launch The Avalanche. Dość krótka, szybka, wpadająca w ucho piosenka. Poświęcona ma być ona sile ludzkiego ducha.
Niestety za jedną jedyną piosenkę muszę zganić MA. Wydaje mi się, że podczas nagrywania Caves Of Keys za dużo nasłuchali się dotychczasowych osiągnięć zespołu Maserati. Jednak nie powinno to przyćmić bardzo dobrego wrażenia jakie wywarła na mnie ta płyta.
Ocena płyty:
Brzmienie: 9/10
Orginalność: 8.5/10
Ocena końcowa 8.75/10
wtorek, 20 marca 2012
Blood Red Shoes - In Time To Voices (2012)
Po wielokrotnym przesłuchaniu płyty muszę przyznać, że sprostowanie mojej poniższej opinii na temat płyty jest koineczne. Krążek ten należy bowiem do tych, które należy przesłuchać wiele razy zanim wyda się o nim opinię. Nadal przyznać muszę, że brakuje trochę odwagi i energii na tej płycie. Spodziewałem się czegoś więcej. Mimo tego okazało się, że faktycznie wszystkie utwory nagrane zostały z wielką starannością. Fakt zmiany stylu brytyjskiego na amerykański nadal jest słyszalny. Mam sporo zastrzeżeń do tej płyty ale i tak postanowiłem podnieść jej nieco ocenę.
Spodziewałem się kolejnego wspaniałego krążka tego duetu. A okazało się, że szkoda w ogóle miejsca na recenzję bo płyta jest zwyczajnie średnia(w stosunku do poprzednich). W zależności od upodobań 'wygrzebie' się może z trzy piosenki godne przesłuchania. Już trzecia kapela (po Foals oraz Arctic Monkeys), która moim zdaniem wydała średniej jakości album. Płyta jest zwyczajnie przekombinowana. Największy ból sprawia mi jednak fakt, że zamieniono brytyjski styl na amerykański. Wokal również mocno podupadł. Stał się poważny i głęboki a takowy do BRS nigdy nie pasował. Jedyna piosenka ratująca ten krążek to Lost Kids, za którą dałbym 8/10 punktów.
Spodziewałem się kolejnego wspaniałego krążka tego duetu. A okazało się, że szkoda w ogóle miejsca na recenzję bo płyta jest zwyczajnie średnia(w stosunku do poprzednich). W zależności od upodobań 'wygrzebie' się może z trzy piosenki godne przesłuchania. Już trzecia kapela (po Foals oraz Arctic Monkeys), która moim zdaniem wydała średniej jakości album. Płyta jest zwyczajnie przekombinowana. Największy ból sprawia mi jednak fakt, że zamieniono brytyjski styl na amerykański. Wokal również mocno podupadł. Stał się poważny i głęboki a takowy do BRS nigdy nie pasował. Jedyna piosenka ratująca ten krążek to Lost Kids, za którą dałbym 8/10 punktów.
Ocen płyty:
Brzmienie: 6/10
Orginalność: 4/10
Wokal: 7/10
Ocen płyty:
Ocen płyty:
Brzmienie: 8/10
Orginalność: 4/10
Wokal: 7/10
Ocena końcowa: 6.3
czwartek, 8 marca 2012
Daft Punk - Alive 2007
Jeśli ktoś wychodzi z założenia, że należy słuchać tylko jednego, właściwego gatunku muzyki, to zdecydowanie jest w błędzie. Różnorodność jest wskazana każdemu, kto słucha muzyki, by nie zamknąć się na zawsze w jednym kanonie. W związku z tym dziś będzie coś odrobinę innego.
Już po samej nazwie posta doszliście zapewne do wniosku, że Ameryki to ja dzisiaj nie odkryłem. Czasami jednak lubię odskoczyć na chwilę od brzmień gitarowych. Daft Punk jest duetem, którym zainteresowałem się już w roku 2001. Sami widzicie, że jedenaście lat razem musi coś znaczyć. Wszystkie płyty, które nagrali przyjmowałem z wielką radością. Jednak Alive 2007... to już jest zupełnie inny wymiar Daft Punk. Wszystkie piosenki wrzucone do jednego worka. Co z tego wyszło? Niesamowity koktajl, mieszanka wybuchowa. Za ten krążek otrzymali nagrodę Best Elctronic/Dance Album w 2009 roku. Większość czasopism i portali muzycznych oceniła tę koncertówkę bardzo wysoko. Ani jeden recenzent nie dał noty niższej niż 7/10.
Dość jednak mojego słowa. Czas na muzykę.
Ocena płyty:
Brzmienie: 9/10
Orginalność: 9/10
Ocena końcowa 9/10
wtorek, 28 lutego 2012
Who Saw Who - The Owl EP
Gdy pierwszy raz usłyszałem tę EPkę poczułem się jak młode dziecko, które właśnie dostało niezapowiedziany prezent. W dodatku prezent, który się spodobał.
O samym zespole nie jestem w stanie za dużo powiedzieć. Brak znaczących informacji na myspace oraz bardzo skromny profil na facebooku. Wiem tylko tyle, że zespół już nie istnieje. Nie należy się jednak załamywać... pod zmienioną nazwą grają dalej.
Muzyka, którą nagrali na potrzeby wspomnianej EPki wpadają brzmieniem z amerykański rock. Zazwyczaj Wielka Brytania charakteryzowała się znacząco odmiennym brzmieniem od reszty świata, co tutaj zostało lekko zachwiane. Mimo tego, wokal dziewczyny przypominający Janis Joplin, bardzo wzbogaca brzmienie. Trochę gorzej prezentuje się ze swoimi możliwościami męski głos, który raczej jedynie pomaga drobnymi wstawkami.
Na koniec mogę powiedzieć, że przesłuchanie tej EPki zajmie wam bardzo dużo czasu. Nie da się bowiem zakończyć na jednej serii odtwarzania. Piosenki znajdują się na myspace. Nigdzie indziej nie udało mi się ich znaleźć.
Muzyka, którą nagrali na potrzeby wspomnianej EPki wpadają brzmieniem z amerykański rock. Zazwyczaj Wielka Brytania charakteryzowała się znacząco odmiennym brzmieniem od reszty świata, co tutaj zostało lekko zachwiane. Mimo tego, wokal dziewczyny przypominający Janis Joplin, bardzo wzbogaca brzmienie. Trochę gorzej prezentuje się ze swoimi możliwościami męski głos, który raczej jedynie pomaga drobnymi wstawkami.
Na koniec mogę powiedzieć, że przesłuchanie tej EPki zajmie wam bardzo dużo czasu. Nie da się bowiem zakończyć na jednej serii odtwarzania. Piosenki znajdują się na myspace. Nigdzie indziej nie udało mi się ich znaleźć.
Ocena płyty:
Brzmienie: 9/10
Orginalność: 7/10
Wokal: 8/10
Ocena końcowa 8/10
czwartek, 23 lutego 2012
Caddywhompus - cała twórczość
Na dzisiaj przygotowałem bardzo krótki wpis. Szczęśliwie zawiera on jednak jedną z moich ulubionych kapel. Pochodzą z USA i wydaje mi się, że niestety ani za oceanem ani u nas nie są zbyt znani. A szkoda... Głos wokalisty potrafi rozłożyć na kolana. Z doświadczenia wiem, że podoba się dosłownie wszystkim. Bez wyjątku.
Niestety nie wiem do końca pod jaki gatunek muzyki można ich przypisać: alternatywa? muzyka psychodeliczna? math-rock? Zdecydujcie sami. Polecam przystąpić do przesłuchiwania.
Niestety nie wiem do końca pod jaki gatunek muzyki można ich przypisać: alternatywa? muzyka psychodeliczna? math-rock? Zdecydujcie sami. Polecam przystąpić do przesłuchiwania.
wtorek, 21 lutego 2012
Maserati - Pyramid Of The Sun (2010)
Czas powrócić do muzyki bez wokalu. Nie wiem czy ktoś z was lubi szybkie samochody produkowane przez firmę o identycznej nazwie lecz zapewniam, że polubicie muzykę tego zespołu. Muzykę tworzą nie dość, że bardzo dobrą, to dodatkowo bardzo prężnie. Aktualna dłuższa przerwa wynika bardziej z faktu śmierci poprzedniego perkusisty.
Nie mogę powiedzieć bym słuchał Maserati od bardzo dawna. Mimo tego dość dobrze zdążyłem ich poznać i bardzo mocno polubić. Omawiana płyta była pierwszą z jaką się zetknąłem. Stała się też moją ulubioną. Na drugim miejscu postawić Invention Of The New Season z 2007 roku. Zajmimy się jednak przedstawieniem zawartości płyty.
Zakładam, że pierwsza piosenka nie przypadnie wam do gustu. Natomiast nr dwa na liście, czyli tytułowa piosenka, to już jest istna bomba. Kilkukrotne przesłuchanie wskazane bezwzględnie. Ta piosenka może zawrócić w głowie a następnie skraść serce. Jeżeli ktoś uzna, że jest to jedyna piosenka z tej płyty, którą może słuchać bez przerwy to polecam zajrzeć do EPki pod tytułem Pyramid Of The Moon i na chwilę tam się rozgościć. Kolejne dwa utwory, które przypadły mi do gustu to They'll No More Suffer From Thirst oraz They'll No More Suffer From Hunger. Nie są one może aż tak powalające ale potrafią sprawić, że poczujemy się znacznie lepiej.
Cała płyta a przede wszystkim zamykająca płytę piosenka Bye M'Friend, Goodbye została zadedykowana tragicznie zmarłemu perkusiście Jerry'emu Fuchsowi. Zginął on 8 listpada 2009 roku spadając w szybie podczas próby wyskoczenia z zablokowanej windy. Ścieżka perkusji została nagrana przed wypadkiem.
Ocena płyty:
Brzmienie: 8.5/10
Orginalność: 8/10
Ocena końcowa 8.25/10
Subskrybuj:
Posty (Atom)
