Pokazywanie postów oznaczonych etykietą math-rock. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą math-rock. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 października 2014

To jest koniec zespołu Adebisi Shank

    Kilka lat temu zainteresowałem się rockiem matematycznym. Od tego czasu znalazłem raptem kilka bardzo dobrych zespołów. Jednym z nich, będącym w czołówce listy, był zespół Adebisis Shank. Zawsze słuchałem ich z wielką przyjemnością. Przygotowałem się z nimi do pierwszego w życiu półmaratonu. Niedawno wydali trzeci album i niedługo po tym zakończyli działalność. Chciałem w związku z tym zaprezentować dotychczasową działalność zespołu przedstawiając po jednej piosence z każdej płyty. Osobiście najwyżej cenię ich drugi krążek. Wszystkie ich płyty mają dość zbliżone do siebie nazwy. Zaczynamy!

Płyta I. "This is the Album of a band called Adebisi Shank"
Utwór: DODR

Płyta II. "This is the second Album of a band called Adebisi Shank"
Utwór: Masa
 

Płyta III. "This is the third Album of a band called Adebisi Shank"
Utwór: Voodoo Vision


Miłego słuchania!

czwartek, 1 sierpnia 2013

And So I Watch You From Afar - All Hail Bright Futures

    Bardzo dawno już niczego nie pisałem. Może z tego względu, że zbyt wiele w muzyce się nie działo. Pojawiło się bardzo dużo nowych albumów. Jedne napawały mnie wiarą, że jest jeszcze grupa ludzi, która potrafi nagrać coś dobrego. Inne jednak skłaniały mnie ku opiniom, że wielkie zespoły już przeminęły. W dzisiejszych czasach liczy się to, czy pierwsze dwie płyty będą sukcesem. Potem artyści przestają się przejmować swoimi fanami i nagrywają na odczepne, dla zysku.

    

    Dzisiaj jednak kupiłem wspaniałą płytę. Pozwoliła mi wrócić wspomnieniami do czasów, kiedy dzień w dzień słuchałem rocka matematycznego. Od pierwszych brzmień płyta przepełniona jest ogromną ilością energii. Charakterystyczne math-rockowe brzmienie gitary i perkusji nie pozostawiają złudzeń. Mamy do czynienia z mocnym i wyraźnym przekazem, że są jeszcze zespoły, które mają w głowie ten sam młodzieńczy zapał co na początku. Szkoda tylko, że And So I Watch You From Afar nie są dobrze znanym zespołem. A może dzięki temu nie zmieniają się w maszynkę do pieniędzy.



    Jeśli miałbym po krótce scharakteryzować płytę, to powiedziałbym, że jest ona wspaniała. Pasuje w niej wszystko. Każdy instrument gra tak jak tylko mógłbym sobie wymarzyć. Nie boję się powiedzieć, że płyta ta powinna zajmować zaszczytne miejsce wśród math-rockowych albumów. Wokal nie niszczy żadnej piosenki, jest głośno, jest szum, jest energia, jest pozytywnie. Jeśli ktokolwiek potrzebuje zastrzyku by obudzić się z nostalgii to powinien wydać dzisiaj 30 złotych na ASIWYFA - All Hail Bright Futures. Oto link do bancampu: http://asiwyfa.bandcamp.com/album/all-hail-bright-futures
Oczywiście pozostaje mi podać końcową ocenę:

Ocena płyty:
Brzmienie: 10/10
Orginalność: 10/10
Wokal: 9/10 (nie jest to Freddie Mercury ale wszystko razem pięknie się komponuje)

Ocena końcowa 10/10

piątek, 27 kwietnia 2012

Mental Architects - Celebrations

    Długo czekałem na nowy materiał od Mental Architects. Postanowiłem jednak, że recenzja nie pojawi się tutaj w dniu premiery. Przesłuchałem płytę kilka razy, odczekałem stosowny czas, ponownie się w nią wsłuchałem. Dzięki temu mogę podejść bardziej obiektywnie do oceny.
    Wszystkie utwory są prawie całkowicie instrumentalne, co bardzo mi się spodobało. W rocku matematycznym wokal bardzo często psuje doznania. Samo wykonanie, pod względem technicznym, jest bardzo dobre. Ciężko przyczepić się do jakiejkolwiek piosenki. Każdy fragment zagrany jest bardzo starannie i sprawie wrażenie dobrze przemyślanego. Pokazuje to spory postęp zespołu, który dokonał się od czasu ich EPki Patience, Communication, Understanding, Go! 
    Każdy jest w stanie znaleźć na tym krążku coś dla siebie. Z mojej perspektywy najlepszą piosenką jest Once Again We Meet At Last. Słuchanie jej sprawia bardzo dużo przyjemności. Zagrana jest dość spokojnie, w tle pojawia się delikatny chórek, który pozwala odczuć wzniosły ton. Każdy z muzyków MA zagrał bardzo dobrą partię w tej piosence.


    Oficjalnie utworem promującym płytę jest Launch The Avalanche. Dość krótka, szybka, wpadająca w ucho piosenka. Poświęcona ma być ona sile ludzkiego ducha. 


    Niestety za jedną jedyną piosenkę muszę zganić MA. Wydaje mi się, że podczas nagrywania Caves Of Keys za dużo nasłuchali się dotychczasowych osiągnięć zespołu Maserati. Jednak nie powinno to przyćmić bardzo dobrego wrażenia jakie wywarła na mnie ta płyta.


Ocena płyty:
Brzmienie: 9/10
Orginalność: 8.5/10

Ocena końcowa 8.75/10
    

czwartek, 23 lutego 2012

Caddywhompus - cała twórczość

    Na dzisiaj przygotowałem bardzo krótki wpis. Szczęśliwie zawiera on jednak jedną z moich ulubionych kapel. Pochodzą z USA i wydaje mi się, że niestety ani za oceanem ani u nas nie są zbyt znani. A szkoda... Głos wokalisty potrafi rozłożyć na kolana. Z doświadczenia wiem, że podoba się dosłownie wszystkim. Bez wyjątku.
  Niestety nie wiem do końca pod jaki gatunek muzyki można ich przypisać: alternatywa? muzyka psychodeliczna? math-rock? Zdecydujcie sami. Polecam przystąpić do przesłuchiwania.




środa, 1 lutego 2012

Giraffes? Giraffes! - Pink Magick

    Bardzo długo zbierałem się do tej recenzji. Pierwszym problemem jest zawarcie w słowach muzyki z gatunku math-rock. Ciężko jest zwizualizować sobie ten gatunek inaczej niż całkowity nieład, w którym istnieje cała gama schematów. Abstrakcja? Być może... Zabawa w losowe dobieranie dźwięków? Przypierwszym starciu z pewnością tak... 
Jest jednak coś co pozwala przy tej muzyce pozostać na dłużej i szczerze się przyznam, że nie mam w głowie żadnego argumentu, który kazałby mi oderwać się od tego dziwnego wytworu ludzkiej wyobraźni. Argumentem za jest pewnego rodzaju zaciekawienie, możliwość wyłączenia myśli i szansa oderwania się od codzinnych prawideł muzycznych propagowanych w radio.
    Drugim problemem związanym z szeroko pojętą analizą tej płyty jest mnustwo szczegółów, które trzeba sprawdzić i wybadać. Do tej pory nie wiedziałem, że magia i magia to dwie inne rzeczy. W języku polskim wyraz ten wygląda tak samo. Jednak w języku angielskim występują dwie wersje: magic i magick. Pierwszego z tych słów używa się do określania magicznych sztuczek i do iluzji. Drugie słowo określa tę właściwą magię, którą zajmują się magowie i wiedźmy. Wierzcie lub nie ale cała płyta aż kipi i jednym i drugim rodzajem.


    Niestety nie byłem w stanie wyszperać o którym Kościńskim jest mowa w piosence Koscinski's Requeim For A Golden Chariot. Piosenka mimo wszystko pochłonęła mnie na wiele, wiele godzin. Brzmienie dźwięku jest bardzo czyste. Wpada znacząco w styl, który zawsze lubiłem. Bez wątpienie tak w tej jak i w innych piosenkach z płyty, najwięcej pracy ma zdecydowanie perkusja. Główny rytm, poboczne brzmienie i typowe nieregularne granie należy w dużym stopniu do perkusisty. Gitary bardzo dobrze się w to wszystko komponują tworząc wspaniałe doznania muzyczne dla każdego słuchacza. Bez wątpienia jest to album, który przeniesiony na scenę mógłby powalić mnie na kolana. Odnośnie dużej złożoności i wspomnianej wcześniej nieregularności, padło pytanie na stronie zespołu: "Cześć chłopaki. Zastanawiam się jak długo zajmuje wam nauczenie się piosenki zanim będziecie w stanie zagrać ją na żywo?". Odpowiedź, która padła na długo zostanie w mojej pamięci: "Nie musismy uczyć się grać tych piosenek. To ona muszą nauczyć się nas". Może również math-rock, post rock, progressive rock i wszystkie im podobne muszą się nauczyć naszych gust i zwyczajnie w nie trafić.


Ocena płyty:
Brzmienie: 8/10
Orginalność: 9/10


Ocena końcowa 8.5/10

poniedziałek, 30 maja 2011

Battles - Gloss Drop

     Przyznam się szczerze, że bardzo długo czekałem na tę płytę. Pierwsze EPki Battles były czymś co nie do końca pasowało do mojego gustu. Wydawało się, że prezentowany tam rock matematyczny składał się ze zbyt losowych równań. Mimo tego i tak kilka utworów było bardzo ciekawych i godnych uwagi. Później pojawiła się płyta Mirrored. Parafrazując Armstronga, można powiedzieć, że ten krążek był dużym krokiem dla muzyki, o którym powinno się pamiętać przez długie, długie lata. Najbardziej znana piosenka Atlas wbiła się w moją głowę tak silnie, że rytm przewodni będę wstanie wystukać wszędzie i zawsze. Płyta w dziedzinie math-rocka mógłbym nazwać ogromnym eksperymentem, który wymknął się spod kontroli i doprowadził do wielkiego wybuchu.
     Po czterech latach pojawiła się kolejne dziecko Battles: Gloss Drop. Kiedy tylko dostałem ten zestaw utworów w swoje ręce czułem jak bardzo jestem pobudzony. Bez zbędnego czekania pierwsza piosenka już się odtwarzała. Zwiększyłem głośność i... tutaj natknąłem się na mały problem. Cała płyta jest tak bardzo zmiksowana, że dzwięki są jakby przytłumione. Żeby usłyszeć wszystko bardzo dobrze, należy nie szczędzić głośników. Jest to jednak jeden z dwóch minusów całej płyty. Jednak o tym drugim dopiero za chwilę. Teraz czas na niekończącą się listę pochwał.
     Kreatywność ocenić można na 10/10. Nie wiem co musiałoby się chłopakom przytrafić żeby cokolwiek im się nie udało. Gama dźwięków wydaje się być nieskończona a sposób w jaki są płączone jest wręcz mistrzostwem. Gwarantuje każdemu, że nie da się nie wystukiwać rytmu idąc ze słuchawkami w uszach i słuchając Gloss Drop. Perkusja jak zwykle stała się kręgosłupem rytmu a dwoje pozostali członkowie zespołu dopełniają dźwięki bębnów gitarą, organami oraz wszelkimi dostępnymi samplami. Nie wiem czy nazwać to magią, sztuką czy też obiema rzeczami na raz. Idźmy jednak dalej....
     Tyondai Braxton opuszczając Battles pozbawił zespół swojego wokalu, który idealnie zgrywał się z tworzoną muzyką. Dziś możemy usłyszeć czterach innych muzyków, którzy gościnnie użyczyli swojego głosu. Matias Aguayo w piosence Ice Cream dał się poznać już wcześniej gdyż wspomniany singiel został wydany już kilka tygodni wcześniej i możecie poczytać o nim kilka postów niżej. Znany zapewne sporej części ludzi Gary Numan niestety chyba nie stanął na wysokości zadania. Z pewnością wzbogacił Battles o przyjemne brzmienie gitary lecz wokal pozostawia wiele do życzenia. Zupełnie odwrotnie jest z Kazu Makino, która wpasowała się chyba najlepiej z wszystkich gości ze swoim głosem. Dlatego też Sweetie & Shag jest jedną z moich ulubionych piosenek na tej płycie. Ostatni na liście jest Ymantaka Eye. Niestety tutaj również się zawiodłem gdyż niestety nie dodał on barw do Sundome. Może dlatego też została do płyty dołączona piosenka w wersji instrumentalnej.
     Utwory, które znalazły się na płycie są w pełni różnorodne. Najbardziej jednak przypadły mi do gustu Africastle oraz White Electric. Pierwszy z dwóch ma bardzo przyjemny początek i rozkręca się do szybkiego brzmienia co może się bardzo podobać. Drugi również zbudowany jest w podobny sposób ale niesie już znacznie więcej energii. Szczęśliwie piosenka trwa ponad sześć minut więc każdy zdąży się naładować białą elektrycznością.
     Mógłbym jeszcze sporo napisać o tej płycie lecz teraz pora na opinię z Waszej strony. Poniżej prezentuję znacznie wydłużony utwór Wall Street. Warto poświęcić dziesięć minut bo ta piosenka daje bardzo dobry pogląd na płytę jako całość.




Ocena płyty:
Wokal: 5/10
Brzmienie: 9/10
Orginalność: 10/10


Ocena końcowa 8.0/10

piątek, 20 maja 2011

Mental Architects - Patience, Communication, Understanding, Go!

     Dnia dzisiejszego otrzymałem wiadomość od Mental Architects o następującej treści:
"Unfortunately you didn't win the official prize. But you being our only foreign fan that showed interest - here's tha link to our unreleased EP. You can listen to it online. Please don't distribute. "
Konkurs polegał na utworzeniu dowolnie zmienionej nazwy zespołu. Mimo, że zostałem nieoficjalnym zwycięzcą(ze względu na kraj pochodzenia:D ), to i tak wygrana płyta w wersji elektronicznej pozwoliła mi napisać poniższą recenzję.

Zgodnie z zasadami jakie wyznaję na tym blogu, żaden link do płyty nie zostanie umieszczony.

     Już wcześniej mogliście zapoznać się z utworem Go!, który bez wątpienia miał w sobie wiele energii. 
Pozostałe trzy wraz z wymienioną tworzą następujący zestaw:
1. Count To Eleven
2. Ash On Your Tongue
3. We Shall Make Each Other
4. Go!
Wierzcie mi lub nie ale na tę EPkę warto poczekać do dnia premiery. 25 minut i 44 sekundy. Tyle właśnie muzyki otrzymacie w nagrodę za cierpliwość. 
     Z tego co udało mi się wywnioskować piosenka Count To Eleven miała się nazywać Overdriving People Away. Wydaje mi się, że pierwotna nazwa lepiej oddaje rytm piosenki: równomierny, z dużą dawką dobrej gry na perkusji oraz naprzemiennym silnym oraz delikatnym brzmieniem gitary. Jedynie słyszalne w tle 'ten' wskazuje nam dlaczego nazwa została zmieniona. Dobrze słyszalny bas zgrywa się bardzo dobrze w jedną całość. Wyraźnie czuć wpływ rocka matematycznego, który miał swoje odbicie w ciągłych zmianach melodii.
     Piosenka Ash On Your Tongue to już zupełnie inna dawka energii. Mocne gitarowe brzmienie wręcz wkrada się przez głośniki do pokoju. Cieszy mnie bardzo, że chłopaki nie skupili się na spokojnych melodiach. Cały czas bowiem twierdzę, że brakuje w obecnych czasach zdecydowanej, porywającej muzyki. Mental Architects starają się zapełnić tę lukę i wychodzi im to lepiej niż dobrze. Nie twierdzę tutaj, że muzyka tego zespołu jest niekończącą się zdecydowaną grą na gitarze. Bardziej chodzi mi o fakt, że sposób w jaki budowane są te cztery piosenki pozwoli "porwać" słuchacza w świat, w którym następują ciągłe zmiany.
     Piosenka We Shall Make Each Other zapewne nie znajduje się przypadkowo na trzeciej pozycji. Po dwóch wcześniejszych utworach i przed ostatnim czwartym potrzebne jest wyciszenie. Dzięki takiej kolejności piosenek słuchacz nie jest zarzucony niekończącymi się mocnymi brzmieniami. Przygotowany zostaje jednak do piosenki Go!, która jest chyba najlepszym utworem na całej EPce. W samej piosence podoba mi się spokojny klimat, który stopniowo przybiera bardziej i bardziej zdecydowaną formę. Kilka sekund przerwy na końcu i... Go!
     Wspaniały utwór, wieńczący całą płytę i stawiający wielką kropkę nad i. Bez namysłu mogę powiedzieć, że będziecie odsłuchiwali tę piosenkę jeszcze wiele, wiele razy. Po wcześniejszy opis polecam udać się kilka postów niżej. Znajdziecie też tam dobrze zrobiony teledysk. Dla leniwych link do recenzji: mlask myszką

Ocena płyty:
Brzmienie: 9/10
Orginalność: 8/10

Ocena końcowa: 8.5

sobota, 7 maja 2011

Mental Architects - Go!

     Kapela Mental Architects skończyła tworzyć wczoraj swój pierwszy klip muzyczny do EPki Patience, Communication, Understanding, Go!.

     Polecam wszystkim, którzy zainteresowani są rockiem matematycznym. Jeśli można użyć takiego słowa to brzmienie jest tutaj dość stanowcze. Żaden z trojga muzyków nie ma zamiaru stać w cieniu swoich kolegów. Każdy instrument jest bardzo wyraźnie słyszalny co zawsze wysoko sobie cenię. Posłuchajcie i sami przypiszcie ocenę.



czwartek, 31 marca 2011

Battles - Ice Cream... czyli idziemy na lody

    Rock matematyczny może nam się spodobać poprzez dwie drogi. Pierwszą z nich jest miłość od pierwszych dźwięków. Natomiast drugą jest wcześniejsza znajomość rocka progresywnego. Bez wątpienia rock matematyczny ma wiele wspólnego z progresywnym. Wystarczy porównać niektóre piosenki z King Crimson i natychmiastowo zobrazują nam się cechy wspólne dla obu podgatunków rocka. Dzisiaj chciałem przedstawić piosenkę, która dopiero niedawno ujrzała światło dzienne i należy właśnie do matematycznych brzmień.

      Mowa tutaj o piosence z tytułu postu: Battles - Ice Cream. Ten utwór jak i pozostałe z nadchodzącej płyty Gloss Drop zostały nagrane dwukrotnie. Pierwszy raz gdy Tyondai Braxton należał jeszcze do tego zespołu. Jednak po jego odejściu chłopaki nie mieli zamiaru wpisywać go jako współtwórcę albumu, który zamierzali wydać. Dlatego do współpracy zaprosili wielu innych muzyków. Więcej na ten temat napiszę 06.06.2011 czyli w dniu premiery krążka. Podczas drugiego nagrania Ice Cream głosu użyczył Matias Aguayo. Trzeba przyznać, że zrobił to bardzo dobrze gdyż mimo wielu obaw muszę przyznać, że piosenka niezmiernie przypadła mi do gustu. Brzmienie oczywiście jak zawsze w przypadku Battles jest orginalne i przyciąga słuchacza niczym magnes. Jedno co zastanawia to fakt, że wszystkie dźwieki dobrze ze sobą współgrają. We wcześniejszych nagraniach nie było to zawsze oczywiste. Bardzo często linie melodyczne były nieregularne. Utwór jako całość jest bez wątpienia godny polecenia wielbicielom rocka matematycznego. Bez względu na to czy w tej muzyce zakochali się już na starcie czy też przyszli do niej dzięki podobnym podgatunkom.




Ocena piosenki:
Wokal: 6/10
Melodia: 9/10
Orginalność: 10/10 (jak zawsze w przypadku Battles)

Ocena ostateczna: 8.5/10